Ten skalisty tytan jest jednym z prastarych mieszkańców Karkonoszy. Przemierzał Góry Olbrzymie, gdy te dopiero wzrastały w swojej potędze, a ich twarda skorupa nie była doświadczona setkami lat wiecznych zamieci, burz i siarczystych mrozów.

Mroźnobrody, bo taką nazwę nadali mu Jelarze, to Bestia, która mimo swoich ogromnych gabarytów jest trudna do zaobserwowania. A wszystko przez porośniętą twardymi naroślami skórę, która do złudzenia przypomina odłamki skalne, dokładnie takie jak te, z których zbudowane jest pasmo górskie, w którym przyszło mu żyć. Dzięki nim, bez większego problemu, potrafi wtopić się w otoczenie, tak skutecznie, że nieświadomi niczego wędrowcy mogą przejść obok niego, dosłownie o krok, i nie zauważyć jego obecności. Bestie te na żer wyruszają jedynie w mgliste dni, gdzie pod dymną zasłoną mogą w spokoju ujarzmić swój apetyt.

Żywią się granitem, gnejsem, marmurem, a nawet kamieniami szlachetnymi, jeśli takowe uda im się wydobyć spomiędzy szarego budulca Karkonoszy.

Gdy mgły opadają, zamierają w bezruchu, przypominając skalne ostańce. Potrafią w takiej pozycji spędzić tygodnie, a nawet lata. Wtedy jedynym elementem zdradzającym ich obecność jest ich długa broda, która z daleka przypomina śnieżną łachę zalegającą pomiędzy granitowymi żlebami. I gdy zimą idealnie zlewa się z wszechobecnym śniegiem, tak latem, gdy śnieg topnieje, ujrzeć ją można w miejscach, do których rzadko dociera światło słoneczne.

Dlatego też wędrowcy przemierzający Góry Olbrzymie podczas najgorętszych miesięcy, dziwią się, jakim cudem śnieg potrafi tak długo utrzymać się w pewnych miejscach. Nie są jednak świadomi tego, że to nie ostatnie podrygi zimy, a Bestia, która spoczywa w ukryciu, oczekując kolejnych mglistych dni, podczas których będzie mogła najeść się do syta, wypełniając brzuch skalnymi odłamkami.

[Fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 2]