Gdy porośnięte lasami wzgórza zasnute zostają mętnymi mgłami, na żer wyruszają Rozsiewy. Te potężne i groźne z wyglądu Bestie trzymają się niższych partii gór okalających Kotlinę. Zaobserwować je można w Rudawach Janowickich, Górach Sokolich, czy Górach Ołowianych. Widywane były też u podnóża Gór Izerskich, a nawet samych Karkonoszy. Zazwyczaj trzymają się granicy lasu, gdzie pod mgielną zasłoną, leniwie wędrują od drzewa do drzewa w poszukiwaniu pożywienia. Ich przysmakiem są nasiona drzew namoczone mlecznymi oparami. W ich diecie znajdują się głównie szyszki sosen, świerków czy jodeł, ale nie pogardzą również żołędziami, kasztanami, a nawet bukwią.

Mamidła te, znane ze swojego apetytu, żerują o poranku. Gdy wypatrzą iglaka obwieszonego szyszkami, mocno chwytają go u podstaw swymi grubymi łapami, nachylają się i rozdziawiają swą ogromną paszczę, po czym zaczynają trząść rośliną. Pod wpływem ogromnych drgań, drzewo obsypuje się z szyszek, z których część wpada wprost do gęby stwora. Gdy już uda mu się oczyścić gałęzie ze wszystkich smakołyków, wędruje do kolejnego urodzajnego okazu, powtarzając cały proces, aż nie ujarzmi swego głodu.

Ze względu na swój charakterystyczny sposób zdobywania pożywienia, Bestie te odgrywają kluczową rolę w zalesianiu nowych terenów. Wiele ze strąconych szyszek, czy nasion drzew nie trafia do paszczy Bestii, tylko rozsypuje się dookoła. Ziemia pod drzewem, po żerowaniu, jest tak rozkopana i spulchniona przez stwora, że tworzy warunki idealne dla przyszłych siewek. To nieświadome działanie pozwala zachować nieustanną wędrówkę lasu, przesuwanie jego granic i zajmowanie coraz to nowszych obszarów.

Rozsiewy znane są z łagodnego usposobienia i nie stwarzają bezpośredniego zagrożenia dla Jelarzy. Jednak doświadczeni mieszkańcy Kotliny odradzają wyprawy do lasu, gdy Bestie grasują między drzewami. Wszystko przez to, że wygłodniałe mamidła, w przypływie mocy witalnych, potrafią wydrzeć z ziemi całe drzewo. Niechcący wyrwany okaz mają w zwyczaju odrzucać na bok. Znane są przypadki, w których niespodziewanie spadająca kłoda przygniotła błąkającego się w leśnej głuszy nieszczęśnika, zakańczając jego żywot. Dlatego też, wybierając się do zamglonej puszczy, warto mieć oczy szeroko otwarte. Bowiem nigdy nie wiadomo, co czai się w snujących się o poranku obłokach.

[Fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 2]