W ciągu lata, gdy słońce z niepohamowaną radością gwarantuje wysokie temperatury przez wiele dni z rzędu, w okolicznych puszczach zaczyna pojawiać się Zaduch. Istota o pokaźnych gabarytach, uwielbiająca gęste i ciasne knieje, w których oparta o konary potrafi przez wiele godzin zalegać pośród drzew.

Do lasu udaje się jeszcze przed wschodem słońca, kiedy poranne mgły otaczają budzącą się do życia roślinność. Gdy odnajdzie idealne miejsce dla siebie, wygodnie się w nim układa i przystępuje do żerowania – skomplikowanego procesu filtracji polegającego na pochłanianiu całą powierzchnią skóry unoszących się w okolicy mgieł i drobnych kropelek rosy. Zassane powietrze przechodzi przez układ mgielny potwora, gdzie naturalne filtry wyłapują magiczne cząsteczki pochłonięte wraz z białymi obłokami. Na końcu całego procesu bestia wydmuchuje ustami na zewnątrz rozgrzane powietrze pozbawione jakiejkolwiek wilgoci i feerycznych właściwości.

Ze względu na swoje pokaźne rozmiary i niepohamowany apetyt Zaduchy potrafią ogołocić ogromne połacie lasu z wilgoci. Sprawiając tym samym, że w gorące dni nawet między drzewami doskwiera upał, a mleczne obłoki znikają z leśnego krajobrazu na wiele dni, a nawet tygodni.

Gdy temperatura zaczyna spadać, a poranki coraz częściej obsypują okolice przymrozkami, Zaduchy lubujące się w parnym i gorącym klimacie wracają do swoich kryjówek ulokowanych zwykle na bagnach położonych w trudno dostępnych częściach Kotliny. Po dotarciu do celu wprowadzają swoje wielkie ciało w drżenie, dzięki czemu powoli zapadają się w błotnistych jamach, gdzie mieszanka torfu, gliny i ziemi połączona ze stęchłą wodą szczelnie je oblepia. Ta niezbyt apetyczna maź skutecznie zapobiega przed utratą ciepła i wilgoci. Dzięki temu nawet podczas ekstremalnie siarczystych mrozów Zaduchy nie wychładzają się, co pozwala im spokojnie zahibernować i przeczekać nieprzyjemny zimowy okres […].

[fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego, tom 1]