Słońcożer to istota na stałe zamieszkująca karkonoski grzbiet. W ciągu dnia skryta w mgłach oblewających górskie szczyty uaktywnia się wieczorem, tuż przed zachodem słońca, kiedy wyrusza na rytualne polowanie. Na chwilę przed nadejściem nocy wyszukuje idealne miejsce, w którym czatuje na chylącą się ku horyzontowi tarczę zachodzącego słońca. Gdy jest ono na tyle blisko, by je dosięgnąć, otwiera ogromną paszczę i połyka je w całości. Chwilę po tym nad Kotliną zapada zmrok. Cały incydent trwa kilka sekund, gdyż dłuższe przetrzymywanie tak potężnej materii zakończyłoby się śmiercią stwora z powodu przegrzania […].

Słońcożer poluje jedynie w bezchmurne dni. Gdy pierzasta warstwa obłoków przysłoni w całości nieboskłon, nie opuszcza swojej mglistej
kryjówki, gdyż nie wie, w którym dokładnie miejscu się ustawić, aby zębiskami pochwycić zachodzącą gwiazdę […].

[fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego, tom 1]