Ogrzańce wyruszają ze swoich kryjówek ulokowanych w głębokich puszczach wczesnym rankiem. Szukają odkrytych dolin wolnych od cieni i mroku. Gdy słońce zaczyna powoli wychodzić zza horyzontu i rozświetlać Kotlinę, istoty te rozpoczynają żer. Ustawiają się plecami do wschodzącej gwiazdy, by chłonąć jej energię, która ogrzewa zmarznięte po nocy ciało. Ich wielkie plecy pokryte są charakterystycznymi receptorami, które wyłapując poranny blask, gromadzą go, by później rozprowadzać równomiernie po całym organizmie.

Polana, na której żerują, pokrywa się punktową mgłą powstającą przez intensywne parowanie rosy, która w kontakcie z ich gorącą skórą przechodzi w stan gazowy, tworząc w ten sposób przepiękne poranne spektakle, w których unoszące się obłoki przyjmują zazwyczaj ciepłe zabarwienie. Są istotami zmiennomglistymi, podobnie jak gady uwielbiają poranny żar, który naoliwia ich organizm, by ten mógł sprawnie funkcjonować przez resztę dnia. Jednak w momencie, gdy słońce wschodzi wysoko na nieboskłon, a ostatnie resztki mgieł ulatują w przestworza, byty wracają do swoich legowisk, gdyż tylko oplecione przez poranne opary potrafią absorbować słoneczną energię. Pozbawione magicznego filtru tracą zdolność pochłaniania światła, co zamiast generować pozytywne skutki, zaczyna drażnić ich delikatną skórę, tworząc liczne oparzenia. Dlatego po zniknięciu ostatnich mlecznych obłoków Ogrzańce znikają razem z nimi.

[fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego, tom 1]