Gdy wiosna zaczyna szturmem odbijać Kotlinę z rąk mroźnej zimy, ta po cichu wycofuje się ze swym śnieżnym arsenałem w Góry Izerskie oraz Karkonosze, które stają się jej ostatnim bastionem. Zakopana w śniegu i otulona przymrozkiem, potrafi wytrwać jeszcze przez jakiś czas wśród najwyższych szczytów. Jednak z czasem i tam zaczyna marnieć w oczach, z dnia na dzień podupadając na siłach kąsana przez ostre promienie słońca.
 
Ostateczny cios zimie zadaje jednak Roztopiec. To potężne mamidło spotkać można na zboczach najwyższych szczytów, w otoczeniu gęstych mgieł, niedługo po tym, jak zostaje wybudzone przez cieplejsze podmuchy wiatru. Wtedy rozdrażniona, lubująca się w chłodzie Bestia, wygrzebuje się ze swej pieczary i robi wszystko, aby schłodzić swój przegrzewający się organizm. W tym celu szuka zacienionych górskich zboczy, na których zalegają ostatnie pokłady śniegu. Gdy mara znajdzie odpowiednie miejsce z dużą ilością białego puchu, zaczyna łapczywie pożerać ostatnie akcenty zimy, pochłaniając ich całe połacie. Po takim żerowaniu warstwa śnieżnej otuliny pokrywającej zbocza z daleka wygląda jak podziurawiony ser, co zauważyć można nawet z podgórskich osad. Zjawisko to nazywane jest przez Jelarzy roztopami i zwiastuje ostateczny upadek zimy oraz zapowiedź rychłej wiosny.
 
Gdy Roztopiec pochłonie co większe pokłady śniegu i dalej jest mu zbyt ciepło, w akcie desperacji udaje się na poszukiwanie górskich źródeł, gdyż tylko ich lodowata woda potrafi przynieść ukojenie zimnolubnej Bestii. Ta, zanurzona w chłodzącej cieczy, z czasem zastyga w miejscu, rozpadając się i przybierając formę skalnego rumowiska, które przez cały rok obmywane jest przez przyjemnie rześkie wody wydobywające się z wnętrza gór. W takim stanie przeczekuje, aż do kolejnej zimy, kiedy to śnieg ponownie pokryje całą Krainę. Wtedy Bestia znów przybiera swoją pierwotną formę, po czym udaje się do swej pieczary, gdzie wśród przejmującego zimna może wreszcie spokojnie wypocząć.
 
[Fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 3]