Halunki to drobne byty żyjące w małych gromadach rozsianych po lasach i łąkach położonych w bliskim sąsiedztwie jelarskich osad. Bestie te nie są wybredne, jeśli chodzi o swoje siedziby i spotkać je można pod co większymi kamieniami leżącymi przy wiejskich drogach, w lichych norach wykopanych przez badylarki, w jamach wypłukanych przez leśne ruczaje czy w dziuplach wykutych przez dzięcioły w schorowanych dębach i bukach. Choć może trudno w to uwierzyć, Bestie te żywią się jelarskimi fantazjami i marzeniami sennymi.
 
Halunki tworzą niewielkie, ale dobrze prosperujące społeczności, które słyną z wytwarzania wywarów zwanych śpikami. W swych wspólnotach wypracowały charakterystyczny podział pracy. Część Bestii zajmuje się pozyskiwaniem surowców niezbędnych do sporządzania naparów. I tak, każdego ranka dziesiątki małych istot wyruszają w nieznane, poszukując kolorowych piór bażantów, mgieł osnutych promieniami wschodzącego słońca, mieniących się łusek pstrągów, trujących grzybów czy pajęczyn pokrytych ciepłą rosą. Gdy uda im się zgromadzić wszystko, co niezbędne, znoszą zebrane łupy i przekazują je kolejnej grupie Halunków zwanej “kuchcikami”. Te natomiast, wyspecjalizowały się w odpowiednim selekcjonowaniu i porcjowaniu składników, gotowaniu eliksirów oraz udoskonalaniu receptur skrupulatnie spisywanych na brzozowej korze. Uwarzone napitki wręczane są grupie zwanej “śniarzami”. Odpowiadają oni za wydobywanie z jelarskich umysłów fantazji i marzeń. Jeszcze przed zapadnięciem zmroku, zanim mieszkańcy Kotliny zasiądą do kolacji, te bystre mary w pośpiechu przedzierają się przez szczeliny w oknach, dachach i drzwiach wprost do przytulnych izb. Gdy uda im się przeniknąć do środka, niezwłocznie kierują się do kuchni, gdzie niezauważone przez nikogo, nasączają jelarskie potrawy uwarzonymi wcześniej śpikami. Doprawione jedzenie, które zostało spożyte przez Jelarzy sprawia, że ci robią się nieznośnie senni i zmęczeni. W końcu przegrywają walkę ze znużeniem, zapadając w głęboki sen. Śnią wtedy o przygodach pięknych, niedorzecznych i nieoczekiwanych. Swym donośnym chrapaniem wywabiają ukryte w mysich dziurach Halunki, które przystępują do działania. Przedostają się do jelarskich głów, przeciskając się przez kanaliki w uszach. Gdy znajdą się wewnątrz, otwierają magiczne latarenki, do których wyłapują najpiękniejsze i najdziwniejsze ze snów. Gdy zbiorą ich odpowiednią ilość, tą samą drogą wydostają się na zewnątrz, po czym wracają do swych pobratymców, z którymi dzielą się smakowitą zdobyczą, urządzając przaśne i syte festy trwające do nastania jutrzenki.
 
Przebudzeni promieniami wschodzącego słońca Jelarze, choć mają wrażenie, że coś im się śniło, nie są w stanie przypomnieć sobie nocnych obrazów, gdyż te zostały skradzione przez Halunki. Jeśli natomiast jakimś cudem pamiętają jakieś szczegóły, oznacza to, że podczas snu musieli się przebudzić, czym wypłoszyli ze swej głowy bestyjki, zanim te zdążyły zamknąć w swych latarenkach wszelkie fantazje i marzenia.
 
[Fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 3]