Ukamiennik jest Bestią osobliwą i tak dziwaczną, że przez wielu uważaną jedynie za wymysł i bajania tych, którzy zbłądzili w karkonoskich mgłach tracąc w nich nie tylko drogę, ale i rozum.

Rzekomo widywany był na stromych, skalistych zboczach smaganych przez lodowate wiatry spływające z najwyższych szczytów. Zasiadając pośród mgieł, nie porusza się wcale, a jedynie obserwuje okolicę bacznym wzrokiem. Jego nogi na stałe wrosły w granitowe podłoże karkonoskich wzniesień przez co nie może się przemieszczać, a jego żywot na zawsze związany jest z jednym miejscem.

Powiadają, że jego los to kara rzucona przez Dawnych za nieposłuszeństwo, którego tytan dopuścił się w zamierzchłych czasach. Jednak w jaki sposób popadł w niełaskę bogów, tej informacji próżno szukać nawet w pradawnych jelarskich zwojach. Mimo, iż Bestia nie przemieszcza się, to nie przeszkadza jej to, by siać postrach wśród podróżnych, którzy wierzą w jej istnienie.

Widziadło przebudza się, gdy mgły kładą swe miękkie podbrzusza na górskich szlakach zatapiając je w białych obłokach. Wtedy to widoczność spada niemalże do zera, a wędrowcy zmuszeni zostają do polegania wyłącznie na słuchu. I nasłuchują. Czy aby wiatr w pobliżu nie gwiżdże zbyt złowieszczo ostrzegając przed niespodziewaną przepaścią. Czy aby gdzieś w oddali burza nie rozpoczyna swych harców cichymi pomrukami. Czy może w sąsiedztwie nie rozlegają się odgłosy kroczących istot, które nie zawsze czyste intencje mają. Wyćwiczone ucho pomaga zatem uniknąć wielu niebezpieczeństw czających się w mglistych kłębach. I właśnie ten pomocny słuch wykorzystuje Ukamiennik.

Wabi on potencjalne ofiary osobliwymi dźwiękami. Gdy wyczuje wędrującego w samotności nieszczęśnika, wyrywa ze skalnych ścian niewielkie ich fragmenty, a następnie ciska nimi o górskie zbocza. Uderzające o granitowe ściany kamienie wywołują frapujące odgłosy. Charakterystyczny tępy dźwięk rozchodzi się w górskiej głuszy, a pionowe stoki sprzyjają powstawaniu donośnego echa. Dziwaczne i zniekształcone przez góry szmery docierają w końcu do jelarskich uszu. Ci mniej doświadczeni, zaciekawieni nieznanym rumorem prą do jego źródła. Gdy uda im się do niego dotrzeć niespodziewanie z mgielnych otchłani wyłania się ręką Ukamiennika, która porywa nieroztropną duszę zaspokajając swój głód.

Dlatego też doświadczeni Sudetnicy, od zawsze pouczają wszelkie górskie ekspedycje, że jeśli któryś z uczestników usłyszy dziwaczny koncert wywołany spadającymi kamieniami nie powinien kierować się w jego kierunku, gdyż grozi to nieszczęściem wielkim.

[Fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 2]