Sojanki to niewielkie Bestie zamieszkujące parki, grądy i łęgi Kotliny. Istoty te nie należą do bytów lgnących do Jelarzy, wręcz przeciwnie, starają się pozostać niezauważone, mimo że mieszkają w ich bliskim sąsiedztwie. Jedynie bystre oko uważnego obserwatora jest w stanie zauważyć ich drobne sylwetki grasujące w wysokich koronach drzew.

Istoty te żywią się wytworami roślin, na których bytują. Nie pogardzą spróchniałą korą, świeżymi pędami na końcach gałęzi czy soczystymi liśćmi ogrzanymi pierwszymi promieniami wschodzącego słońca. Jednak do ich największych przysmaków należą wszelkiego rodzaju orzechy i nasiona. Ubóstwiają kasztany wraz z łupinami, orzechy laskowe czy choćby pożywne żołędzie. Bestie te, w celu łatwiejszego dostępu do tych smakołyków, wypracowały unikalną i ciekawą symbiozę z pewnym poczciwym przedstawicielem krukowatych – sójką.

Na przełomie wieków, widziadła nauczyły się oswajać te urokliwe i barwne ptaki, by z czasem wykorzystywać je jako niezawodny środek transportu. To właśnie na ich plecach przemieszczają się na kolejne drzewa, gdy poprzednie zostanie już doszczętnie ogołocone z najsmaczniejszych kąsków. Dzięki temu, istoty te praktycznie nigdy nie schodzą na powierzchnię ziemi. Pozwala im to uniknąć niebezpiecznych spotkań z drapieżnikami, które mogłyby przedwcześnie zakończyć ich żywot. A warto zauważyć, że łasice czy kuny z pewnością nie pogardziłyby dobrze utuczonym Sojankiem. W zamian za ptasią pomoc, stworki te dbają o upierzenie swoich latających przyjaciół, wkładając w to wiele serca.

Do celów pielęgnacyjnych wykorzystują skorupki jaj ukradzionych przez sójki innym ptakom, które następnie trafiają do kamiennego moździerza, gdzie są rozcierane na drobny pył. Następnie, o poranku, do kasztanowych łupin zbierają cząstki mgły unoszące się w powietrzu oraz krople świeżej żywicy oblepiające korę drzew. Z wielką uwagą i skupieniem mieszają ze sobą skompletowane składniki, wytwarzając w ten sposób kremowy płyn, konsystencją przypominający gęstą oliwę. Tak przygotowanym zaczynem, dokładnie pokrywają pióra sójek. Nałożenie cienkiej warstwy wystarczy, by chronić ptaki przed wilgocią, sprawiając, że ich upierzenie nie moknie podczas deszczu lub zabawy w kałuży. Nałożone mazidło sprawia również, że ich ubarwienie nabiera czarującego połysku i nasycenia. Dzięki temu, ptak ten olśniewająco mieni się w promieniach słońca, czego z pewnością zazdroszczą mu inne krukowate.

Gdy nadchodzi jesienny czas, a za nim zima powoli zagląda w wyższe partie Karkonoszy, Sojanki wyszukują dziupli wykutych przez poczciwe dzięcioły i tam, z pomocą swoich ptasich przyjaciół, wypełniają je po brzegi zapasami. Gdy pierwsze śnieżyce nawiedzają Kotlinę, Bestie przenoszą się na stałe do swoich dziupli, zakopując się w zebranych przysmakach. Otoczone żołędziami, orzechami i kasztanami zapadają w sen zimowy, który kończy się wraz z nadejściem pierwszych roztopów. Wtedy to, wygłodzone, pożerają całe swoje zapasy. Kiedy dziupla jest już pusta, wychodzą ze swojej kryjówki, siadają na najwyższej gałęzi i wypatrują sójek, by móc na ich grzbiecie wyruszyć na podbój kolejnych niezdobytych drzew.

[Fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 2]