[fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 2, który będzie można zamówić pod koniec 2020].

Tradycja otyczkowania sudeckich szlaków przez Jelarzy sięga zarania dziejów i po dziś dzień jest pieczołowicie pielęgnowana i praktykowana, a wiedza o prawidłowym ich stawianiu żarliwie przekazywana kolejnym pokoleniom. Te niepozorne kije nasączane mglistym mazidłem, nabierają niezwykłych właściwości stając się bardzo ważnym narzędziem dla Sudetników, Mglarzy i Bestiarzy. Tyczki kumulują wokół siebie mleczne opary, przyciągają pomocne Bestie, a przed tymi niebezpiecznymi dla życia piechurów stworami stanowią skuteczną barierę ochronną. Są nieprzecenione w roli górskich przewodników, w chwilach gdy pogoda przestaje być sprzymierzeńcem i robi wszystko by zatrzymać śmiałków już na zawsze między szczytami. Ich widok podczas silnych zamieci przywołuje nadzieję i radość, przegania złe myśli, apatię i rezygnację, a nie od dziś wiadomo, że to właśnie silnie negatywne i wyniszczające uczucia potrafią zwabić najpodlejsze z Bestii, a do tej grupy z pewnością zaliczyć można Pomyleńców.

Te większe od niejednego drzewa byty, o rogach długich i ostrych niczym brzytwa grasują wysoko w górach w poszukiwaniu strapionych dusz. Ich ulubionym przysmakiem są zagubieni, zmęczeni niekończącą się wędrówką Jelarze, których dusza do cna przepełniona jest zwątpieniem i marazmem. Pogrążeni w smutku i beznadziei są łatwym celem, nie stawiającym większego oporu przed zakończeniem swojego żywota w żołądku Bestii. Dlatego też Pomyleńce z całego serca nienawidzą drewnianych tyczek na szlakach, które kierują wędrowców do bezpiecznych schronisk, nieustannie dodając im otuchy. Nie potrafią zniszczyć drewnianych sprzymierzeńców Jelarzy, gdyż te chronione są zaklęciami rzuconymi przez Mglarzy. Mimo to, Stwory te nauczyły się wyszukiwać zaniedbanych i zapomnianych otyczkowanych fragmentów tras i wykorzystywać je do własnych celów. Otóż, gdy potężna zamieć na szczytach się rozpycha, Bestie te z pomocą silnego wiatru wyrywają z ziemi drewniane pale, by przenieść je w inne miejsce, tworząc w ten sposób złudną iluzję, że podróżnik wciąż na szlaku się znajduje. Dopiero, gdy w pewnym momencie ślad tyczek się urywa nieszczęśnik zdaje sobie sprawę, że zbłądził i w jak wielkim niebezpieczeństwie się znalazł. Zapach trwogi i strachu zaczyna nieść się wraz z podmuchami wiatru, dając znak Stworom, że pora posiłku nieuchronnie się zbliża. Dlatego też tak ważne jest, by jelarska społeczność wciąż dbała o tyczki, gdyż te wykonane według starych prawideł, magią konserwowane, z odpowiedniego drewna wyciosane są odporne na warunki atmosferyczne, a i Bestiom skuteczny opór stawiają. A gdy zapomniane, próchnieją w samotności ich magiczna bariera słabnie, przez co o wiele łatwiej je wykorzystać do celów nikczemnych.