[fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 2, który będzie można zamówić pod koniec 2020].

Meander Olbrzymi to niezwykle rzadka i tajemnicza Bestia, której zwyczaje nie do końca zostały poznane. Stwory te na świat przychodzą w Mokrej Puszczy porastającej Góry Ołowiane. Wykluwają się ze złotych jaj złożonych podczas pełni księżyca, gdy ostatnie z zalegających śnieżnych połaci zostają roztopione przez wiosenne promienie słońca. Na początku swojego życia nie odbiegają znacznie wielkością od swoich krewniaczek salamander. Sytuacja ta ulega zmianie, gdy górskie zbocza po ustąpieniu zimy po raz pierwszy pokrywają się mglistą otuliną. Obecne w mlecznych oparach cząsteczki magii są wchłaniane przez te leśne smoki całą powierzchnią skóry. Feeryczna zawiesina pod wpływem niepoznanych procesów zaczyna oddziaływać na ich metabolizm niczym katalizator. Małe i ślamazarne żyjątka zaczynają ekspresowo przybierać na masie. Nieustanny wzrost trwa do końca wiosny, kiedy to mgły ustępują miejsca letnim suszom. Niektóre z osobników, w tym czasie osiągają gargantuiczne rozmiary, z łatwością przewyższając dachy najwyższych jelarskich budowli. Gdy faza wzrostu dobiega końca Góry Ołowiane przestają być dla nich wystarczająco przestronne. Zmuszone do poszukiwania nowego domu migrują w Karkonosze. W związku z tym, że ich tempo poruszania się jest boleśnie powolne oraz to, że poruszają się jedynie nocą wędrówka potrafi trwać wiele długich tygodni. Po dotarciu do stóp Gór Olbrzymich z mozołem wdrapują się na wyżej położone granie by wypatrzeć dogodne miejsce do zasiedlenia. Omiatają wtedy wzrokiem najbliższą okolicę w nadziei na wypatrzenie dogodnego lokum. Gdy znajdą już odpowiednią ostoję wtedy ospale przelewają się przez szczyty prosto w kierunku chłodnych i wilgotnych torfowisk. Po dotarciu na miejsce z odczuwalną ulgą zagrzebują się w nich, by zanurzyć spierzchniętą skórę w przyjemnej mazi działającej kojąco niczym balsam. Po kilku latach, gdy dostatecznie zregenerują swoje siły, opuszczają przytulne kryjówki i na kilka godzin przed wschodem wyruszając na żer. Instynktownie poszukują obniżeń, w których zalegają poranne obłoki będące dla nich pokarmem bogatym w substancje odżywcze.

Co ciekawe w Karkonoszach z czasem nabierają dodatkowych umiejętności. Ich ciało bowiem pokrywa się od spodu grubą warstwą gęstego śluzu, który wydzielany jest przez gruczoły znajdujące się pod pachwinami. Dzięki tej lepkiej substancji potrafią wprawiać ciało w ślizg, umożliwiający im zdecydowanie szybsze poruszanie się w trudnym górskim terenie. Dodatkowo chroni on stworzenia przed ostrymi fragmentami skał, które z łatwością mogłyby rozerwać ich wrażliwą skórę. Po wschodzie słońca powracają do swoich jam, by uniknąć drażniącego blasku słońca. Zbocza i szczyty, które zostały nawiedzone przez Bestię jeszcze przez wiele dni pozostają pokryte śluzem. To właśnie dzięki niemu chmury z taką płynnością i artystyczną gracją spływają po zboczach tworząc uroczy i widowiskowy dla oczu spektakl. Substancja ta jest również chętnie poszukiwana przez Jelarzy, którzy wykorzystują ją w eliksirach i wywarach, a także jako smar usprawniający pracę wielu mechanizmów stosowanych w wiatrakach, mostach zwodzonych czy młynach.