“Gdy Front idzie, dla przestrogi zejdź mu z drogi”, tak właśnie brzmi jedno z jelarskich przysłów, które rozbrzmiewa w niejednej izbie położonej w Kotline, gdy Kolos ten pojawia się na horyzoncie.

“Bestia ta wielka niczym Góry Olbrzymie, niesie spustoszenie w naszej Krainie. W mglistą skórę odziana, w orszaku chmur widziana, dolina po jej przejściu strzaskana. Tęgie rogi zdobią głowę, spojrzenie surowe, często niesie za sobą powietrze morowe…“, tak o stworzeniu tym rozpisują się stare jelarskie zwoje.

Front, bo o nim tu mowa, to Bestia paskudna, nad którą kontroli sami Dawni nie mają. Pojawia się zawsze tam, gdzie nieprzebrane masy powietrza ciepłego z chłodnym się spotykają, generując bezkresne pokłady energii, którymi byt ten się żywi. Po posiłku otoczony chmurami przemierza Krainę Wiecznych Mgieł niosąc za sobą zniszczenie i pożogę. Nie zwraca uwagi na to, co znajduje się pod jego nogami miażdżąc puszcze, lasy, a niekiedy jelarskie osady. Póki energia cała z niego nie ujdzie kręci się po okolicy chłoszcząc wiatrem wierzchołki drzew bezlitośnie czy strącając dachy z domostw stojących mu na przeszkodzie. Gdy tylko schodzi ze zboczy, leśne zwierzęta chowają się do swych kryjówek, pomniejsze Bestie omijają go szerokim łukiem, a sami Jelarze chronią się głęboko w piwnicach. Tam cierpliwie wyczekują, aż złowieszczy byt wyczerpany harcowaniem rozpłynie się w powietrzu, zabierając ze sobą towarzyszące mu burze, ustępując tym samym miejsca promieniom słonecznym, które niosą ze sobą spokój i ukojenie dla skołatanych dusz. […]

[fragmenty pochodzą z Bestiariusza Jeleniogórskiego Tom 2]